Smacznie, zdrowo, kolorowo ...

Testowanie produktów

poniedziałek, 16 listopada 2015

12034276_879720045480149_5892169945842512316_o

To była pyszna przyjemność uczestniczyć w kampanii  dr Gerard.  Wszystkim domownikom bardzo smakowało. Moje ulubione to PryncyTorcik, Pasja, Zebra i oczywiście Pryncypałki. Łapki mojego małego skarba na zdjęciu wskazują swojego faworyta. Wyjątkowo chrupiące i doskonale umilające chwilę przy kawie i miłej rozmowie.

PA260017PA250001PA250013

Zachęcam do przeglądania aktualnych gazetek:


s3_main_gazetka_promocyjna_sieci_biedronka4s3_main_gazetka_promocyjna_sieci_carrefour1s3_main_gazetka_promocyjna_sieci_lidl5

czwartek, 26 czerwca 2014

Jak już pewnie się domyślacie będzie to wpis o teście produktów .. tak... to prawda.. testowałam produkty i  zakupy w sklepie internetowym z szeroką gamą akcesoriów kuchennych... Był to sklep internetowy Emako.pl

piątek, 31 sierpnia 2012

Czy jest ktoś kto nie lubi tostów?? Ja osobiście nie znam takiej osoby. Zresztą jak tu ich nie lubić, można zjeść je na tyle sposobów i ich  smak zawsze nas rozpieszcza.. Trudno im się oprzeć..  a ręka sama się wyrywa po kolejny trójkącik. Ostatnio dzięki uprzejmości portalu Polska Gotuję miałam przyjemność testowania opiekacza do kanapek firmy MPM model MOP-04, i wiecie co? Szczerze Wam powiem, że całkowicie przypadł mi do gustu. Byłam jego ciekawa, gdyż opiekacz który posiadałam do tej pory nie zadowalał mnie z jednego powodu, czasu opiekania..

Opiekacz MPM spisał się rewelacyjnie! Czas upieczenia tosta, do pięknej rumianej skórki i roztopienia zawartości tosta to UWAGA!!  2 MINUTY !! Jak dla mnie rewelacja! Nie potrzebuje nic więcej, byle by mi się tost szybko upiekł.  Jeśli chodzi o wygląd też bardzo ładnie się prezentuje. Kontrolki na wierzchu tostera informują kiedy toster jest gotowy do użycia i kiedy tost już jest upieczony, oraz sam fakt, że toster podłączony jest do prądu.  Teflonowa powłoka zapobiega przywieraniu czterem trójkątnym kanapkom. Dzięki termostatowi nie musimy się martwić, że sprzęt nam się spali (gorzej już z tostami- ich może się okazać, że już się nie da uratować, w razie zapomnienia) ;) Jeszcze jedna istotna rzecz, można przechowywać go w pozycji pionowej, dzięki czemu zajmuje naprawdę mało miejsca. Kolejny raz firma MPM bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, stwierdzam, że ich sprzęty mają moc!

 

A teraz pozwólcie, że przedstawię Wam tostowe menu na cały dzień..

Propozycja śniadaniowa

 Na słodko, owocowo, czekoladowo...  

Przyznam, że to był całkowity eksperyment z mojej strony, efekt eksperymentu wyszedł przepyszny, żałowałam że dopiero teraz na to wpadłam i mąż potwierdził moje zdanie, ale jak to mówią lepiej później niż wcale, lub jeszcze później ;)

Z zewnątrz prezentuje się niepozornie, a w środku.. rozkosz... zobaczcie sami ...

Składniki na 4 tostowe trójkąciki:

- chleb tostowy

- dżem ananas, mango, marakuja

- 4 kostki czekolady mlecznej

- 0,5 banana

- 0,5 gruszki

 

Dwie kromki chleba tostowego smarujemy dżemem, na pozostałe dwie układamy po przekątnej po kostce czekolady (tak aby po włożeniu do tostera mieściła się w trójkąciku) na czekoladę układamy pokrojonego w plasterki banana i gruszkę. Kanapkę z czekoladą przykrywamy kanapką z dżemem i zapiekamy w tosterze MPM 2 MINUTKI! 

I gotowe! :)

Propozycja obiadowa

Zawiera w sobie przepyszny bekon, jajko na twardo, cebulę oraz paprykę. Znikły tak szybko, że nie zdążyłam im zrobić więcej zdjęć. Są bardzo aromatyczne,a to szczególna zasługa przypieczonego wcześniej na patelni boczku i dodanej później cebulki.

 

Składniki na 4 tostowe trójkąciki:

- 6 plastrów boczku przypieczonego wcześniej na patelni

- 1 mała cebula

- 1 jajko na twardo

- kawałeczek czerwonej papryki

- 2 plastry ulubionego sera żółtego (ja dodałam wędzony), 

- ketchup

2 kanapki smarujemy masłem i wykładamy na nie boczek, pokrojoną w krążki cebulę, parę paseczków papryki czerwonej,  jajko na twardo pokrojone w plasterki i ser żółty. W składnikach napisałam 2 plastry sera, ale wiadomo że wielkość sera nie jest równa, ważne aby serem przykryć wszystkie składniki na kromeczce.Przykrywamy drugą, pustą kromeczką i wkładamy do opiekacza na 2 minuty. Po tym czasie wyciągamy tosty, polewamy ulubionym ketchupem i delektujemy się smakiem, redukując uczucie głodu. ;)

 


Propozycja na kolację:


Tosty z zawartością curry rozgrzeją nas i podkreślą smak każdej kanapeczki, czyniąc z niej wyjątkowe danie. Ja osobiście, uwielbiam je i najczęściej takie właśnie przyrządzam, podaję je z ketchupem i sosem czosnkowym. 

Składniki na 4 tostowe trójkąciki:

- 2 plastry ulubionej wędliny

- 0,5 pomidora

- 0,5 cebuli

- kawałeczek papryki czerwonej

- ser gouda 

- curry

2 kanapki smarujemy masłem i wykładamy na nie wędliny, pomidorka pokrojonego w plasterki, pokrojoną w krążki cebulę, parę paseczków papryki czerwonej, posypujemy curry i przykrywamy składniki serem gouda. Przykrywamy drugą, pustą kromeczką i wkładamy do opiekacza na 2 minuty.

Teraz robienie tostów to przyjemność, która nie trwa wieki jak z moim poprzednim opiekaczem - zyskaliśmy dużo czasu i pyszne śniadanka i kolacje.

 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

 

 

Pewien czas temu pani z portalu Polska Gotuje zaproponowała mi przetestowanie, tych oto dwóch prześlicznych pojemniczków. Ich ciekawy design, szerokie zastosowanie,  mój gadżeciaryzm, no i  te  ładne kolorki, które ożywią moją szafkę z produktami spożywczymi, które przechowywuje w zwykłych słoikach. To wszystko  sprawiło, że nie zastanawiałam się ani chwili i z miłą chęcią zgodziłąm się na testowanie ich.. 

 

Pojemniki PopSome Vacu Vin  wykonane są  z tworzywa sztucznego a przykrywka z lejkowatą wypustką wykonana jest z gumy. Niezwykłość tego produktu tkwi właśnie w tej przykrywce, gdyż ze względu na jej elastyczność może przybierać dwie postacie, dzieki którym raz pojemniczek jest szczelnie zamknięty a po pociągnięciu za lejek do góry, pokrywka przybiera kształt ułatwiający dozowanie przekąsek.

 Pojemniczki nie zajmują dużo miejsca w szafce gdyż ich wymiary to: 13,5 cm średnicy na górnej krawędzi i 8 cm wysokości, pojemność PopSome wynosi 200 ml, tak więc nie zajmuje mi dużo miejsca w półce co jest dużą zaletą, jeśli zawsze ma się problem z pomieszczeniem czegokolwiek w półkach jak ja to właśnie mam ;)

Pojemniczki PopSome Vacu Vin zostały stworzone z myślą o higienicznym dozowaniu małych przekąsek typu: orzechy, cukiereczki, draże czy żelki. Od razu pomyślałam, że to będzie świetne rozwiązanie na podawanie zdrowych przekąsek mojemu synkowi, który sam sobie wysypie prosto do rączki pyszności, ooo właśnie tak ->

Ważne jest aby to czym się zajada synek było zdrowe, tak więc pomyślałam, że sama przygotuję mu pyszne zdrowe draże z suszonych moreli i jego ulubione suszone żurawiny w czekoladzie.. Te przekąski nie zabierają wiele czasu w przygotowaniu a są zdrowe i smaczne :)

 

Draże morelowe:

Składniki: 

-200 g suszonych moreli

- 20 g biszkoptów ( 8 sztuk okrągłych biszkoptów)

W blenderze miksujemy morele na bardzo drobne cząsteczki, dodajemy biszkopty dalej miksujemy je do rozdrobnienia  ich na pył (można również rozdrabniać osobno a potem połączyć). Zawartość przesypujemy do miseczki, mieszamy zawartość i ugniatamy całość, odrywając małe kawałeczki z których formujemy malutkie kuleczki. Bardzo przydatne przy formowaniu kuleczek okazuje się delikatne zwilżenie rąk wodą. Kuleczki układamy np. na deseczce i odkładamy do lodówki na noc. Rano przesypujemy do pojemniczka i cieszymy się pysznymi i zdrowymi przekąskami.

Te pojemniczki, świetnie nadają się na wycieczki, pikniki czy nawet wyjście do parku, gdy chcemy mieć przy sobie swoje ulubione przekąski. Nawet na podwórku nie musimy się martwić, że osy nam się zlecą, bo po prostu wciskamy lejek i pojemniczek jest szczelnie zamknięty.

 

Mój synio uwielbia suszone owoce, jego faworytem jest suszona żurawina, cóż nie dziwię mu się .. Postanowiłam, że poczęstuję go połączeniem dwóch rzeczy które uwielbia, czyli żurawinami w czekoladzie. Domyślacie się, że przepis jest banalnie prosty i szybki w wykonaniu.

Żurawiny w czekoladzie 

Składniki:

-  100 g suszonej żurawiny

- 60 g czekolady mlecznej

 

Czekoladę mleczną rozpuszczamy w kąpieli wodnej, tj. miseczkę z zawartością połamanej na kosteczki czekolady układamy na powierzchni gotującej się wody w garnku. Gdy czekolada się rozpuści mieszamy ją  i dodajemy żurawinę, dokładnie mieszamy i wykładamy cienką warstwę na papier do pieczenia. Całość wkładamy do lodówki do zastygnięcia, ja zostawiłam na noc. Rano delikatnie pooddzielałam od siebie drażetki. 

 

Nie wiem czy wspominałam, że my też mamy do nich słabość?? Troszkę podkradamy je synkowi ..

 

A zobaczcie jak kuszą takie kolorowe cukiereczki z tego słodkiego pojemniczka, ja osobiście uwielbiam go również za śliczną kolorystykę i wiecie co ... można  myć te pojemniczki w zmywarce, chociaż i w myciu ręcznym nie sprawiają żadnych oporów. ;)

 

 

 Ja osobiście bardzo się cieszę, że stałam się ich szczęśliwą posiadaczką, i żałuję że moja półka nie jest w całości zapełniona tymi słodkimi pojemniczkami. Uwielbiam gadżety i ciekawe rozwiązania, a to w zupełności sprostało moim oczekiwaniom. Lubię je również za łatwość w korzystaniu z nich, prosty system wciśnij lejek =zamknij, pociągnij lejek=otwórz. Ciekawy wygląd i miła dla oka kolorystyka, na która ja jako kobieta zwracam uwagę to kolejny ich atut :) I bardzo ważna sprawa: higieniczność, każdy pobiera swoją porcję przekąsek nie dotykając pozostałych zgromadzonych w pojemniczku.  Jeśli ktoś jest estetą, gadżeciarzem i łasuchem to te pojemniczki są w sam raz dla niego ..  ;)

 

A Was moi kochani zapraszam do konkursu

 

 

Dodaję do akcji:

piątek, 27 lipca 2012

W mojej kuchni nastał czas kuchni meksykańskiej, kolorowej, pikantnej,  baardzo aromatycznej, zdrowej i sycącej. Czyli takiej jaką lubię! ;) Wszystko to za sprawą testowania nowości od firmy Kotanyi, nie wiem czy jest już w sprzedaży ale wypatrujcie ich na półkach w sklepie. Przyprawy konkretne, wyraziste w smaku i zapachu, gdy powąchałam przyprawę Burrito od razu skojarzyły mi się  suki z worami przypraw (czyli stragany) w Tunezyjskiej Medinie, za to mniej wesoło było jak powąchałam papryczki peperoncini, bo kichałam jeszcze długo długo, tak ostra bestia.. :) 

Oto nowości od Kotanyi:

A burrito moi mili .. pyszne! Przepis na nie częściowo zaczerpnęłam z opakowania a część dodałam od siebie.. Mięsko smacznie doprawione, lekko pikantne, jeśli ktoś woli na ostro można wrzucić całą papryczkę peperoncino, ale ja nie dałabym rady zjeść. Dla mnie było idealnie tak jak było .. Pysznie, smacznie, kolorowo.. a oto przepis:

Składniki na 4 porcje:

- 50 g ryżu

- 20 dkg fileta z kurczaka

- 1,5 łyżeczki przyprawy Burrito Kotanyi

- 0,5 cebuli

- 0.5 papryki czerwonej pokrojonej w kostkę

- mały ząbek czosnku - drobno posiekany

- 3 łyżki oleju

- 4 łyżki fasoli czerwonej z puszki

- 4 łyżki kukurydzy z puszki

- sól

- 4 placki tortilli

- 4 liście sałaty

Ryż gotujemy na sypko. Fileta kroimy na ok 1 cm kawałki, posypujemy 1,5 łyżeczki Burrito Kotanyi, dokładnie mieszamy aby wszędzie marynata dochodziła do mięska. Marynujemy ok. 30 min. Na rozgrzanym oleju szklimy cebulę, paprykę i czosnek, gdy warzywka będą już szkliste dodajemy mięsko, smażymy je i dosalamy do smaku. Gdy mięso będzie gotowe, wyłączamy kuchenkę i dodajemy ugotowany ryż, fasolkę i  dokładnie mieszamy. Placki tortilli podgrzewamy i wykładamy na nie sałatę i przyrządzony farsz, następnie dokładnie zwijamy całość, podajemy od razu, póki ciepłe ;) Serwujemy z sosem czosnkowym.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Testowania ciąg dalszy... Czas poznać kolejne smaki .. Tym razem, pewnego pięknego słonecznego dnia zaserwowałam na obiad mojej rodzince .. prawie wojskowe danie.. konkretne.. sycące.. ale i pyszne!!

 

Pierwsze danie.. Grochowa Babci Zosi

 

Nie wiem jak to robi firma SYS, ale stwierdziliśmy z mężem, że gdyby podała to nam nasza mama i powiedziała, że to ona ugotowała to uwierzylibyśmy bez cienia podejrzeń, że to może być kupne. Grochowa Babci Zosi smakuje jak prawdziwa domowa zupa grochowa.. Sama nie wiem, czy moja by mi tak dobrze wyszła..  Rewelacja, polecam jak nie będziecie mieć czasu na gotowanie od podstaw to tylko torebeczki SYS  do  garnka z wodą i zupka marzenie gotowa! ;)

 

Danie drugie: kasza jęczmienna z soczewicą i jajkiem sadzonym

 

Drugie danie również bardzo pożywne, kasza ugotowana sposobem babci (nie wnuka w mikrofali) pyszna, sypka, aromatyczna.. do tego dodałam jajko sadzone osadzone w kręgu z papryki czerwonej z dodatkiem czubrycy zielonej ;) Duża porcja... ciężko mieliśmy zjeść, ale smakowało tak dobrze, że wcisnęliśmy to w siebie :) W końcu to samo zdrowie! :)

wtorek, 10 kwietnia 2012

Pewien czas temu oddałam się robieniu tego czego uwielbiam... mianowicie chodzi tu o picie herbaty, której nie miałam jeszcze okazji wcześniej wypróbować. Lubię herbatę i testowanie nowych, nie znanych mi jeszcze produktów.. Zawsze zastanawiam się przed rozpoczęciem próbowania nowych produktów czym może mnie zaskoczyć... Herbata marki Richmont zaskoczyła mnie już w momencie otwarcia opakowania z herbatami, po pierwsze kształt saszetki ... duża prostokątna saszetka, widać że tam herbata podczas parzenia ma miejsce ... na każdej saszetce znajduje się dokładna informacja, w jakiej temperaturze i jak długo parzyć w imbryczku.  po drugie niesamowity aromat.. który pomimo tego, że każda saszetka jest dodatkowo pakowana w foliową torebeczkę, wydostał się jakimś cudem i kusił moje zmysły... Gołym okiem można ocenić, że to nie są zwykłe herbaty, dostępne w każdym hipermarkecie.. Są to herbaty, które pozwalają uczynić chwilę picia herbaty wyjątkową, niepowtarzalną.. One same dbają o to aby "smak chwili" był wyśmienity, wtedy kiedy to my będziemy delektować się smakiem płynącym z filiżanki ;) 

Do spróbowania miałam 12 smaków wysokogatunkowych herbat ...

- czarne: Ceylon Fop, English Breakfast, Black Chili Chocolate, Richmont Earl Grey Blue;

- mieszanki Rooibos: Richmont Rooibos Sunrise;

- Yerba Mate: Richmont Yerba Mate Lemon;

- zielone: Richmont Gunpowder Green, Richmont Green Jasmine, Richmont Green Mint

- kompozycje owocowe: Richmont Peach Lemon Star, Richmont Mexican Dream, Richmont Forest Fruits..

Jako pierwszą do delektowania wybrałam herbatę czarną Richmont Black Chili Chocolate, zaintrygowało mnie połączenie herbaty, chili i czekolady.. i faktycznie połączenie doskonałych herbat z akcentem czekolady i chili okazało się doskonałym wyborem ... ciekawe uczucie pić herbatę a czuć czekoladę.. 

Dalszej kolejności nie pamiętam ale wiem na pewno, że szybko parzyłam herbatki jedna za drugą, z ciekawości smaku... ale w pamięci dosyć mocno zarysowało się sporo herbat, praktycznie większość!

Była mieszanka owocowa Peach Lemon Star -  wspaniały aromatyczny złoty napar czarujący orzeźwiającym aromatem brzoskwiń i cytrusów, z dodatkiem lekko kwaskowatego hibiskusa. Ojjj aromaty w mieszkaniu roznosiły się jeszcze długo po jej spożyciu.. 

Zdecydowanie moja ulubiona mieszanka owocowa to Richmont Forest Fruits - ledwo odpakowałam saszetkę z folijki i zapach owoców leśnych przeniósł mnie myślami do ciepłego lata i lasu, koło mojego domu, gdzie to podczas spaceru zrywałam sobie to jagody to poziomki prosto i hops prosto do buzi :) Kolor tej herbaty ...  niczym dojrzała jagoda.. fioletowoczerwony napar świetnie nadaje się też w wersji mrożonej z dodatkiem lodu, świeżych jagód ... 

Herbaty Rooibos również należą do moich faworytów a Rooibos Sunrise marki Richmont to wspaniała kompozycja owoców tropikalnych, płatków słonecznika i liści rooibos. Miodowa słodycz czerwonokrzewu afrykańskiego przełamana soczystym ananasem zdecydowanie przypadła mi do smaku.. 

Wczoraj, po całym tym świątecznym obżarstwie postanowiłam zaserwować sobie Richmont Green Mint i wiecie co? Dała kopa! Rozgrzała mnie ta mięta pieprzowa wchodząca w skład herbaty, żołądeczkowi zrobiło się lepiej.   A przez ten aromat roznoszący się wokół niej moja kotka również nie mogła przejść  koło niej obojętnie.. wszak wiadomo, że moja kocica uwielbia wszelkie rodzaje mięty i wcale nie musi to być kocimiętka ;) 

Herbaty wspaniałe!! Wszystkie!! Bez wyjątku!!!

Cena adekwatna do jakości.. A możliwość ugoszczenia przyjaciół w piękny sposób, podając wysokogatunkowe herbaty w eleganckich zestawach składających się z imbryczka z filiżanką to niesamowita frajda dla pani domu jak i zaskoczenie dla gościa... wiem to z własnego doświadczenia :)

Aby podkreślić wyjątkowy czas płynący przy piciu herbaty warto przyszykować sobie efektowny własnoręcznie  robiony zestaw cukru w kostkach.. na który przepis (banalny i expresowy) wcześniej  podałam tutaj


oraz coś na słodko.. w tym przypadku były to niebiańskie bajaderki.. mocno rumowe, z dodatkiem żurawiny, owoców dzikiej róży, rodzynek w pysznej kokosowej otoczce, przepis na blogu już wkrótce... :)


 

Jeśli chcecie zaserwować sobie chwilę przyjemności dla siebie i dla bliskich, możecie już teraz zamówić te  wspaniałe herbaty bezpośrednio w internetowym sklepie Richmont, z dostawą przyjemności do rąk własnych ;)


 

 

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Pewien czas temu poddałam się testowaniu produktów firmy SYS, jest to firma która działa na rynku 22 lata i przez ten czas zajmuje się uprawą i suszeniem warzyw. Surowce przetwarzają bez żadnych dodatków chemicznych, konserwantów i barwników i właśnie to przekonało mnie do tej firmy! Produkty które oferuje firma SYS są w 100% naturalne!! To dla mnie bardzo ważne, gdyż zależy mi na zdrowiu moim i szczególnie mojej rodziny i nie lubię się zastanawiać, przed przyrządzeniem czy dana potrawa uszkodzi nam wątrobę czy też czy dziecko mi się zatruje po spożyciu zakonserwowanego dania... Tutaj ten problem znika, bo produkty są naturalne, bez konserwantów, barwników i innych rzeczy, których być nie powinno w domowym obiedzie. 

Pierwszymi produktami które wzięłam do testowania, z produktów firmy SYS były:

No to gotuję zupkę... Wybór padł na Botwinkę.. Czytam składniki wchodzące w jej skład: burak suszony, cukier, kwas mlekowy,sól, szczypior suszony, botwinka suszona i koperek suszony .. no nieźle.. a gdzie jakieś regulatory, dodatki i w ogóle gdzie ta literka "E"? NIE MA!!! Za co należą się brawa firmie!! Brawo!!! 

Czytam sposób przygotowania, no nie wiem czy ktoś mógłby sobie z tym nie poradzić.. Zupka o pięknym kolorycie, smaczna, hojnie obdarzona botwinką - całkowicie naturalna! Do tego zastosowałam się do rad babci Zosi i dodałam śmietankę... Pycha... Nie trzeba było nic doprawiać do smaku.. idealna

No to czas na drugie danie... Zdecydowałam, że będzie nim Ryż z jabłkami i rodzynkami, pomimo, że na opakowaniu jest napisany "wspaniały deser" i tak zdecydowałam,  że zrobię go na obiad... No to czas na sprawdzenie składników, a tam co?? TYLKO: ryż długoziarnisty, jabłko i rodzynki??? no nie ... to tak jak w domowej kuchni.. bez konserwantów, spulchniaczy czy innych takich...

Dwa sposoby przygotowania, według babci (tradycyjne gotowania w garnku) i według wnuka (w kuchence mikrofalowej) no fajnie, ja zrobiłam według babci z zastosowaniem jej rad i sposobu serwowania, i taki był tego efekt:

Pyszne, apetyczne danie. Mój mąż się oblizywał ze smakiem podczas konsumpcji, czuć było wyraźnie smak prawdziwych jabłek i rodzynek a nie jakichś aromatów.. Bardzo smakował nam ten obiadek, powiem więcej, obiadkiem poczęstował się nawet mój synek który ma 1 rok i 4 miesiące i też mu bardzo smakowało:

Jedyny minus to taki, że chciałoby się więcej... 

środa, 28 marca 2012

 

 Czarna jak noc kawa i gwieździste muffiny...  czego chcieć więcej? 

 

Pisałam już wcześniej na facebooku, że teraz zajmuję się degustacją kaw, czas przedstawić relację z tego oto degustowania. Z uwagi na to, że u mnie w domu prawie każdy jest miłośnikiem kaw, (jedynie mój mąż wyłamał się z grona kawolubców) tak więc degustatorów było więcej. Byłam ciekawa zdania osób, które piły kawę którą świeżo zmieliłam w młynku, (który zapomniał chyba już o swoim przeznaczeniu i tylko czasem mielił cukier na cukier puder) i której aromat pięknie roznosił się po całym domu.

 Najpierw napiszę moją opinię.. Kawę piję, ale do tej pory była to rozpuszczalna, gdyż mielona była dla mnie zbyt gorzka, postanowiłam jednak wypróbować  Coffea Arabicę  i ku mojemu zdziwieniu stwierdziłam, że ta kawa jest tak delikatna i bez odrobiny goryczy, stwierdziłam, że nawet rozpuszczalna kawa ma więcej goryczy niż ta którą testowałam, a aromatem nie dorówna jej żadna inna kawa, tak sobie pomyślałam, że hmmm wspaniały z niej odświeżacz powietrza... taki zapach świeżo mielonej kawy to raj dla mojego nosa.. A jako, że moja teściowa jest prawdziwą miłośniczką kaw fusiastych, od razu zaprosiłam ją na wspólną kawkę a do tego muffinki które upiekłam wcześniej.  Teściowa również była zachwycona, kolorem, aromatem i smakiem tej kawy .. Z początku nie mogłyśmy się zdecydować, którą wybrać pierwsze bo do wyboru miałyśmy Kolumbijską, Brazylijską i Etiopijską, w końcu synek wybrał dla nas Kolumbijską i to był pyszny wybór:) 

U mnie pierwsza w ruch poszła kolumbijska kawa, pomyślałam więc .. aha! pewnie tylko ta kawa jest tak delikatna, następnego dnia jechaliśmy do moich rodziców na weekend, zabrałam więc ze sobą kawę Etiopijską, po cichu myślałam sobie, ta pewnie będzie gorzka ..  Zrobiłam kawkę i na podwórku, w pierwszych gorących promieniach wiosennego słońca zaserwowałam mojej rodzince razem z makowcem. A tu zdziwieni również byli WSZYSCY degustatorzy, czyli moja mama, bratowa i bratanica nawet! Powiedzieli .. "Aga ale ta kawa jest delikatna.. mmmm pyszna... a ten zapach... " Tak więc szybko się okazało, że inni podzielają moją opinię..  Spójrzcie w górę jakie piękne, czarne ziarenka się do nas uśmiechały i kusiły smakiem:) 

 

 

poniedziałek, 19 marca 2012

Pewien czas temu, spotkała mnie niesamowita przyjemność w postaci testowania  herbat Sir Williams Tea, a żeby przyjemności było jeszcze więcej w zestawie do testowania znajdował się również piękny, elegancki zestaw z filiżanką i imbryczkiem w jednym. Filiżanka  wygrała już przy pierwszym uchwyceniu w dłoni z moimi pozostałymi filiżankami, które posiadam w domu. Zarzekłam więc wszem i wobec, że to jest ” MOJA” ulubiona filiżanka, po czym mąż po wypiciu z niej jednej herbatki stwierdził, że to też „JEGO” ulubiona filiżanka.. No cóż podzielimy się w jakiś sposób ;) Zresztą zobaczcie sami, czy nie cudowny zestaw? A imbryczek, jest przeuroczy .. zakochałam się w nim na zabój :) Wspaniały na prezent i  z tej opcji z pewnością skorzystamy :)

 

Muszę się Wam do czegoś przyznać, uwielbiam herbaty.. wszelkiego rodzaju: czarne, zielone, owocowe, białe, yerba mate, rooibos – no po prostu wszystkie i spożywam jej spore ilości, dlatego gdy zobaczyłam taki ciekawy zestaw herbat do przetestowania ucieszyłam się niezmiernie.. 

Testowanie zaczęłam momentalnie po opakowaniu przesyłki,  wlałam wodę do czajnika i zastanawiałam się, którą by tu wybrać pierwsze…. Wszystkie ciekawe, jednak uwagę przykuła mi gałązka z drzewa iglastego i to był wspaniały wybór. Ta torebka pachniała najintensywniej z wszystkich, które miałam w zestawie do przetestowania i pachniało  jakby  świerkiem, sosną.. iglakiem w każdym razie, potem dopiero skojarzyłam, że to opuncja. Wyobrażałam sobie, że taka herbata to będzie mieć gorzki smak a tu wspaniałe doznanie.  Skład herbaty w postaci: rooibosu, trawy cytrynowej, aromatu opuncji figowej i brzoskwini, granulat brzoskwiniowy,  kwiat opuncji i płatki róży, zgrały się tak pięknie w całość, tworząc wspaniały smak, delikatny, lekko słodkawy (chociaż ja tych lepszych herbat nie słodzę. Gdy zobaczyłam barwę herbaty, postanowiłam od razu wziąć aparat i sfotografować ją, aby przedstawić Wam ten piękny kolor..  

I w ten miły sposób mijały mi kolejne dni, nie raz ratując przed chandrą.. Degustacja herbaty stanowiła miłe urozmaicenie  szarej rzeczywistości.. I w ten sposób do mych rąk trafiały co chwila to nowe saszetki z herbatami.. Williams White, wspaniała ekskluzywna herbata z gruszką Williams o cudownym aromacie, która przeniosła mnie z pokoju z porozrzucanymi zabawkami synka, do ogrodu pod wielką  gruszę … to nic, że za oknem szaro, zimno, nastrój też nie najlepszy.. W jednym momencie przeniosłam się w ciepłe, przyjazne miejsce, w którym jest mi tak dobrze, synek bawi się bezpiecznie a ja delektuję się pyszną soczystą i słodką gruszką, która właśnie spadła z drzewa…

W próbowaniu herbat dzielnie pomagał mi mąż, on pierwsze porwał się na egzotyczne owoce, mówił że bardzo mu smakowała i ja również podzielam jego słowa.. jabłka, trawa cytrynowa, pomarańcza, brzoskwinie to bardzo miła kompozycja dla degustatora :) I znów, przenieśliśmy się do innego świata (myślami) wspominaliśmy naszą podróż poślubną  w Egipcie, i tą masę przeróżnych owoców którymi się tam zajadaliśmy a których tutaj nie mamy.  Tak, to była kolejna miła chwila z herbatą Sir Williams Tea.

Pewnego dnia naszła mnie ochota na coś słodkiego, coś klasycznego, prostego a jednak wyśmienitego w smaku. I w tej chwili nastąpił u mnie tzw. powrót do korzeni, postanowiłam zrobić to ciasto, które kiedyś w domu robiłam praktycznie non-stop. To było moje pierwsze ciasto, które piekłam jako panienka, a teraz o nim zapomniałam i skupiam się na wyszukiwaniu wymyślnych ciast. O nie tym razem, będzie to moja chwila. Upiekłam ciasto, zaparzyłam herbatę, synek grzecznie bawi się swoimi zabawkami .. nalewam herbatkę do „MOJEJ” ulubionej filiżanki, ciasto już czeka aby je wypróbować i teraz można zacząć delektować  się chwilą  .. Chwilo trwaj myślę sobie..  Ach.. to jest ten „smak chwili”..  mój „smak chwili”.. Ciasto z jabłkami i bakaliami (w domu robiłam tylko z jabłkami i orzechami, tu dodałam więcej bakalii – i nie wiem czy to był dobry krok, może trzeba było nie zmieniać, oczywiście wszystkim smakowało, ale tylko ja znałam ten smak z przed paru lat) do ciasta wybrałam tę herbatę, która kojarzy mi się z domem, czyli earl grey, którą zawsze w domu piliśmy z rodzicami.. wspaniały aromat herbaty unosił się po całym mieszkaniu, synek psocił a ja z uśmiechem na twarzy cieszyłam się chwilą..

Dla zainteresowanych moim ulubionym ciastem, zostawiam przepis do przetestowania  w wersji oryginalnej.  W wersji tak jak to mam zapisane w moim segregatorku z przepisami, niestety z pominięciem klamer. Gdyż edytor tekstowy nie pozwala na ich zastosowanie. Z minimalnym a jednak jakże jasnym opisem przygotowania. :) Jest to ciasto ekspresowe i nie może się nie udać ;)

Składniki:

- 6 jajek

- 2 szklanki cukru

- ¾  szklanki oleju

Te składniki razem miksować. Gdy masa będzie dobrze zmiksowana 

następnie dodać:

- 3 szklanki mąki

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Na koniec dodać:

- 5 jabłek pokrojonych w kostkę

-  orzechy włoskie i rodzynki (po garści)

- w wersji znajdującej się na zdjęciu dodane są również orzechy laskowe, śliwki suszone, migdały, kawałki czekolady – uważam, że można ale nie trzeba :)

Piec w temp. 180 st. C ok. 40 minut, najlepiej sprawdzać na zapałkę (wbijamy zapałkę do ciasta, jeśli po jej wyciągnięciu przyklei się do niej ciasto, znaczy to że jeszcze musi się piec, zapałka musi być czyściutka, wtedy ciasto jest upieczone) czy ciasto upieczone.

Wracając do herbat, to nie był koniec testowania..  tak na dobrą sprawę to ja je wciąż testuję i poznaję smaki na nowo. Ostatnio, zaserwowałam sobie  yerba mate, i jej wytrawny smak i korzenny aromat przekonał mnie siebie.. Do tego może, w zbawienny sposób wpłynie na mnie? Zapewne tak, bo piję ją na przemian z hebatą zieloną Sencha o wspaniałym owocowym aromacie.  

Jeśli i Wy chcecie przenieść się do krainy przyjemności, polecam Wam całym sercem i z całą odpowiedzialnością perfekcyjnie połączone wysokogatunkowe mieszanki herbat Sir William's.Mnie i moim bliskim przyniosły wspaniałe chwile i  przeniosły nas w nasze najodleglejsze, tajemne miejsca ze  snów i Wy oddajcie się przyjemności.. 

A można ją nabyć tutaj:

 

 

czwartek, 09 lutego 2012

 

Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam selery, tak mi się porobiło podczas ciąży i już  pozostało ... Ostatnio wertując książki kucharskie natknęłam się na przepis, który był całkowicie w moim guście i pomimo, że nie było ilustracji (a przyznam, że często kieruję się wyborem potrawy widząc gotową już na zdjęciu) książka stara, jeszcze dedykowana dla babć.. ale i tak postanowiłam przyrządzić to danie... W jednej potrawie znajduje się tyle rzeczy które uwielbiam... selery, nadzienie ryżowe i do tego jeszcze pieczarki, nie wspominając o serowej skorupce i czubrycy zielonej... ;) Zdrowo i pożywnie... tak właśnie lubię .. 

Skorupkę postanowiłam zrobić sobie ziołową, dodając Czubrycę Zieloną z Manufaktury Smaku, która tak niesamowicie kusiła mnie swym aromatem.. W swym składzie posiada mieszankę wysokiej jakości ziół suszonych - cząbru, cebuli, czosnku oraz natki pietruszki, co nadało naszej serowej skorupce wyjątkowy smak. Ja chyba uzależniłam się od tej przyprawy, a mój przeszło roczny synek jak dałam mu do powąchania tą przyprawę skomentował krótko "mnnniiaamm", od razu w ruch poszły kanapki z wędlinką i ogórkiem surowym posypane tą przyprawą właśnie, synek też się zajadał ze smakiem tymi kanapeczkami ... bardzo nam smakowało.. 

Czubryca Zielona doskonale pasuje do świeżych ogórków, pomidorów, sałatek, roślin strączkowych, sosów, jajek i kanapek, jak widać zastosowanie jest szerokie, jakość pierwsza klasa, aromat konkretny... po prostu pychaa.. Gdyby ktoś chciał się na nią skusić, to można ją kupić w  rewelacyjnym sklepie internetowym Aledobre.pl, w którym znajdziecie same niesamowite rzeczy, które ciężko kupić je gdziekolwiek indziej, lub o których istnieniu nawet nie mieliśmy pojęcia  ...

 

Zobaczcie zresztą sami jak ładnie się prezentuje Czubryca zielona w tej serowej skorupce... 

 

Składniki:

- 2 selery

- 2 szklanki bulionu - do ugotowania selera (można w wodzie z dodatkiem bulionu)

- 1 szklanka bulionu (ja użyłam rosołu, i dodałam kawałek pokrojonej marchewki i pietruszki z rosołu) - do ugotowania ryżu

- 0,5 szklanki ryżu

- 3 - 4 pieczarki pokrojone w plasterki

- mięso z ugotowanego udka (również użyłam z rosołu)

- jajko

- mała cebula

- 1 łyżka masła

- 2-4 plasterki sera żółtego ( w zależności czy będziecie selera przekrawać czy całego nadziewać będziecie)

- sól, pieprz

- cubryca zielona

 

Selera dokładnie umyć, obrać, zalać wrzącą wodą z dodatkiem bulionu (ja gotowałam w parowarze, w samym bulionie - bulion przykrywał selery tak ok. do ich połowy) i ugotować na półmiękko. wyjąć selery z wywaru, ostudzić; jeśli duże - przekroić na pół i wydrążyć środki, jeśli małe - ściąć czubki i też wydrążyć. Przygotować farsz. Ryż wypłukać, wrzucić do wrzącego bulionu. Cebulę zeszklić, dodać pieczarki, smażyć chwilę.  Mięso pokroić drobniutko, połączyć z ryżem i żółtkiem, dodać przysmażoną cebulę z pieczarkami doprawić do smaku solą i pieprzem. Dodać ubitą pianę z białka i delikatnie wymieszać. Farszem napełnić wnętrza selerów. Nadziane selery ułożyć w żaroodpornego naczynia lub rondla,  zalać bulionem w którym się gotowały i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 0C i dusić, gdy farsz ładnie wyrośnie przykryć plasterkiem sera i posypać aromatyczną czubrycą. Zapiekać jeszcze ok 10 min. Można podawać z sosem pomindorowym, pieczarkowym, chrzanowym lub po prostu z ketchupem ;)

 

Seler który zostanie nam z wydrążonych środków można zużyć do zupy lub sałatki..

wtorek, 07 lutego 2012

Pewien czas temu nawiązałam współpracę z firmą Prymat, otrzymałam od tej firmy do przetestowania, te oto produkty: 

 

Ze względu na różnorodność produktów testowanie zajęło mi trochę czasu. Jednakże czas ten upłynął nam baardzo smacznie.. ;) 

Na pierwszy rzut poszły nuggetsy i kostka do ziemniaków ..   Efekt przepyszny.. Kurczaczek soczysty w pysznej chrupiącej aromatycznej  panierce umilił nam obiad, a najlepsze w tym wszystkim było to że zrobiłam to danie ekspresowo.. W sumie zajęło mi to danie ok 10 min.. Uwielbiam szybkie pichcenie ale oczywiście musi być też smaczne, a to danie spełniło oba te kryteria.. Dodatkowo do tego dania zrobiłam sos tzatziki również firmy Prymat, z moich prywatnych zbiorów, bo często gości u mnie Prymat w kuchni. 

prawda, że apetyczne kąski?? 

 

Ziemniaczki ugotowałam z kostką do ziemniaków Kucharek, pachniały ładnie koperkiem i nabrały bardziej żółtego kolorku, były bardzo smaczne .. Zresztą sami zobaczcie.. 

Równocześnie w ruch poszedł kucharek Śródziemnomorski z dodatkiem Bazylii i Oregano.. Idealnie skomponował się z moją pomidorową z ryżem.. Nadał jej południowy aromat, dzięki kompozycji ziół prosto z basenu Morza Śródziemnego - Bazylii i Oregano. Polecany jest również do sosów, ryb i mięs , dań z makaronu i ryżu oraz sałatek. Uwielbiam oregano i bazylię i dodaję te przyprawy praktycznie wszędzie gdzie tylko mogę a już w szczególności do pomidorowej, więc bardzo trafiła mi do gustu ta przyprawa uniwersalna.  Kucharek meksykański przetestowałam w sosie do ziemniaczków i faktycznie, czuć było paprykę i lekką pikantność. Jeśli ktoś używa uniwersalnej przyprawy do potraw to warto poeksperymentować z nowymi smakami.. 

Teraz czas na przyprawy ( i musztardkę) .. Przyprawy Prymat zawsze bardzo lubiłam, z uwagi na jakość i cenę..  Powiem Wam, że pieprz czosnkowy bardzo mnie zaskoczył.. W tej przyprawie łączą się dwie osobne przyprawy pieprz mielony i czosnek granulowany.. Użyłam go do przyprawienia schabowego po jego upieczeniu .. ten czosnek dodał mu wyjątkowy aromat a pieprz dodał pikantności, bardzo podszedł nam do gustu schabowy w takiej właśnie odsłonie... Czosnek staropolski bardzo wyraźny w zapachu i smaku, wyjątkowości nadaje mu kminek, majeranek, liście kopru, szczypiorek, natka pietruszki i kolendra.. Idealnie nadaje się do potraw z wieprzowiny, baraniny, dziczyzny czy drobiu..  Przyprawę do kurczaka po stropolsku warto spróbować z uwagi na jej skład idealnie pasujący do mięsa z drobiu czyli: majeranek, tymianek, kminek ...  No a musztarda to tak jak  jest napisane na słoiczku, tak też smakuje w praktyce ... wyraźnie czuć chrzan, a lekko ostry smak podkręca smak smażonej kiełbaski na cebulce .. To było bardzo smaczne sobotnie śniadanie.. 

Był to bardzo smakowity czas próbowania.. Myślę, że nie trzeba zachęcać kupowania produktów firmy Prymat, gdyż każdy kto spróbował nie poprzestał z pewnością na 1 produkcie tej firmy.. Tych co nie próbowali zachęcam do spróbowania, bo na prawdę warto.. 

niedziela, 05 lutego 2012

 

Ostatnio zostałam poproszona o przetestowanie naturalnego napoju izotonicznego, którym jest COCO naturalna woda z kokosa firmy Dr Antonio MARTINS'.

Na początek podam trochę  informacji zamieszczone na opakowaniu:  Jest to napój w skład którego wchodzi sok z młodego orzecha kokosowego 99% i witamina C 1 %, składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych, a sam napój wyprodukowany został w Niemczech. 

Woda kokosowa jest naturalnym napojem izotonicznym, bogatym źródłem wielu pierwiastków (m.in. magnez, wapń, potas, itd.). Potas reguluje równowagę elektrolitową, wzmacnia mięśnie, wpływa na prawidłowy rytm serca. Wspólnie z magnezem odpowiada za prawidłowe działanie układu nerwowego.  Obecność tych pierwiastków jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu szczególnie zaś dla osób narażonych na działanie stresu, pracujących fizycznie, rekonwalescentów,  kobiet w ciąży, dzieci. Magnez poprawia również kondycję włosów i paznokci, pomaga w koncentracji i przeciwdziała skurczom. Wapń i fosfor odpowiadają za zdrowie naszych kości i zębów.

Jest to w 100 % naturalny,  odżywczy, niezwykle bogaty w łatwo przyswajalne składniki produkt, uzupełniający poziom minerałów i elektrolitów. Bez dodatku cukrów, barwników i konserwantów. Antyalergiczny"

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że wyobrażałam sobie, że ta woda smakuje bardziej kokosowo.. No ale jak sama nazwa wskazuje jest to WODA  (a nie sok czy napój) o lekkim posmaku kokosowym i bardzo delikatnym aromacie kokosowym. Woda nie jest krystalicznie przejrzysta - jest delikatnie mętna, lekko żółtawa.  Ja po wypiciu tego napoju poczułam sytość.. Jeśli chodzi o działanie na mój organizm czy samopoczucie to nie odczułam niczego konkretnego,  pewnie spełnia wyżej wymienione funkcje, ale  nie po jednorazowym spożyciu. :) Bardzo mi się podoba to, że jest to 100 % naturalny napój izotoniczny i sportowcy czy osoby osłabione nie muszą kupować chemii w butelkach, tylko mogą spróbować prawdziwą wodę kokosową. 

Ja osobiście cieszę się, że mogłam spróbować jak smakuje woda kokosowa i dostarczyć swojemu organizmowi trochę minerałów, które wpływają na nasze zdrowie, urodę i samopoczucie. 

 

środa, 25 stycznia 2012

 

Pewien czas temu do mych drzwi zapukał kurier z przesyłką.. Bardzo ucieszyłam się na jej widok, gdyż okazało się, że to produkty, które wcześniej wybrałam z firmy Dawtona, a były nimi: Sos słodko-kwaśny z ananasem, Sos Węgierski z pieczarkami, Keczup fit i piekielnie ostry oraz Pomidory krojone bez skórki z czosnkiem. Trochę czasu zajęło mi przetestowanie tych produktów i dopiero teraz po spróbowaniu ostatniego produktu zabieram się za rzetelną i szczerą ocenę w.wym. produktów. 

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to etykieta i składniki i tu niestety ale muszę przyznać, że Dawtona nie wykorzystała tak wielkiego "Asa w rękawie" jakim jest informacja o  braku konserwantów na etykiecie głównej w  sosach i pomidorach.. Aż się prosi, żeby wykorzystać tak jak to inne firmy robią i napisać krzykliwą czcionką "BRAK KONSERWANTÓW" na głównej etykiecie bo takowe nie widnieją w składzie, kupujący szybciej może dokonać zakupu oglądając etykiety widząc taką informację, niż wczytując się w składniki. Bardzo miłe zaskoczenie, w czasach kiedy to wszystko naszprycowane jest chemią. Wizualnie opakowania też wyglądają bardzo estetycznie i apetycznie, posiadają ciekawy design.

Na pierwszy rzut poszły ketchupy dla mnie: fit - z uwagi na dietę, przyznam że baardzo smaczny, kolorek też ładny, konsystencja gęsta ale nie utrudniająca wydobycie z butelki i tylko 1 % węglowodan i 0% tłuszczu. 

Ketchup piekielnie ostry z myślą o mężu...  Dla niego nie był piekielnie ostry, chociaż potwierdził, że faktycznie jako jedyny, który różni się pikantnością od tych niby pikantnych...  mój mąż ma bardzo wysoki poziom wytrzymałości na pikantne i kiedy on potrafi zjeść całą paprykę, to ja przez dotknięcie językiem tej samej papryczki  zaczynam się dusić i dostawać ślinotoku.

Jak dla mnie faktycznie ten ketchup był ostry, nawet bardzo - jako jedyny keczup z wszystkich tych dostępnych na rynku, które jadłam i które widniały pod nazwą Ketchup pikantny tutaj czułam pikantny smak. W smaku jest rewelacyjny, bardzo podszedł mi do gustu i Wam też zapewne by posmakował! Co do różnicy w wartościach odżywczych to różni się z fitem tylko o 1% węglowodanów, więc też go traktuję jak fit ;)

Co do ketchupów to daję minus za to, że tutaj jednak użyli konserwantów, a można byłoby tego uniknąć!

Jeśli chodzi o pomidory z czosnkiem  to troszkę inaczej je sobie wyobrażałam, myślałam że będą grubsze kawałki i cały czosnek, tutaj konsystencją bardziej przypominał przecier z malutkimi kawałeczkami pomidorów, wręcz grudkami. Smakowo dobre, ale z uwagi na konsystencję najbardziej nadaje się do zapiekanki czy też sosu, a może nawet pomidorowej. Co wcale nie znaczy, że są złe tylko trzeba wiedzieć w jakim celu go użyć. Do sałatki zdecydowanie się nie nadaje.  Plus również  za brak konserwantów.

Teraz wracam do sosów... Były one po prostu WYŚMIENITE!! Nie wiem, który lepszy.. czy słodko-kwaśny czy węgierski ... hmm... trudny wybór... dla mnie chyba słodko-kwaśny, z uwagi na moje ukochane ananasy ;) Wykonałam go dokładnie według przepisu dołączonego na słoiku i baaardzo ale to bardzo przypadł mi do gustu.. Szybki w wykonaniu, z uwagi na to, że główne składniki dodaję sama, wiem że są świeże i warzywa chrupiące a nie rozpaćkane... REWELACJA ... Tak wyglądał mój sos słodko-kwaśny.. przepisu nie podaję, gdyż widnieje on na słoiczku, co może też i Was zachęci do jego zakupu ;)


Dzisiaj w ruch poszedł sos węgierski z pieczarkami i tutaj mogę podtrzymać to co powiedziałam przy słodko-kwaśnym, jeszcze szybszy w wykonaniu niż wcześniejszy sos, bo aż musiałam pokroić 3 składniki !! No szok po prostu, że też się nie przemęczyłam przy tym to cud!! ;) hihi Smakowo też świetny, papryczka, pieczareczki i mięsko świeżutkie, dodany sos idealny.. dodałam tylko trochę pieprzu cayenne... i niebo w gębie!! Ten znów mąż wybrał jako ulubiony...  Przepis również znajduje się na słoiczku, nawet lepszy bo tam jest z opiekanymi ziemniaczkami, a tutaj mężuś wolał z ryżykiem, więc tak przyrządziłam.

 

Bardzo cieszę się, że wzięłam udział w testowaniu produktów Dawtony, bo dzięki temu poznałam smak produktów, które nie są reklamowane non stop w tv, wciskając kity ludziom jakie to one nie są w smaku.. Ja mogę Wam powiedzieć z czystym sumieniem, że tak dobrych gotowych sosów jeszcze nie jadłam i  ketchupy też zasługują na odrębną pochwałę z uwagi na smak. 

Jedyna wada Dawtony to SKROMNOŚĆ!!  Posiadają tak smaczne i zdrowe produkty i nie chwalą się nimi :)

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Cała ja
O mnie trochę prywatniej
Rozdziały
lody
Ciasta
Torty
Muffiny
kod znacznika ilustracji
Drugie danie
Makaronowe love
sałatki
Koktajle
dietetyczniei
desery




Smak Chwili .. on Bloglovin" href="http://www.bloglovin.com/en/blog/5978199">Follow on Bloglovin

Tutaj znajdziesz interesujące przepisy:

New Page 1
zBLOGowani.pl
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top blogi Durszlak.plOdszukaj.com - przepisy kulinarne
zBLOGowani.pl
Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl